Cześć!
Swoją nieobecność na blogu usprawiedliwiamy czasem, który każdy student bardzo "lubi" i na który "niecierpliwie czeka" cały semestr...- sesją. A tak szczerze- pomysły były i są nadal, tylko zabrakło czasu na ich wykonanie, stąd to całe opóźnienie:) No ale jako, że sesja ma się już ku końcowi (u Kate nawet już się skończyła^^), wracamy z nowymi inspiracjami...
Tym razem znów muzycznie:) Ale trochę inaczej. Kontynuując przygodę ze ściegiem peyote ( muszę się Wam przyznać- jednym z moich ulubionych^^) wpadłam na pomysł muzycznej bransoletki. Ale nie takiej klawiszowej, tym razem chciałam coś prostego, bardziej ogólnego. No i zainspirowały mnie nuty (no przecież nie ma muzyki bez nut:) Są w każdym utworze, zmieniają się ich wartości, ale zawsze jednak są. No i zaczęłam kombinować, kreślić, wymyślać. Same nutki wyglądały smutno, dlatego postanowiłam je ożywić wstążką. No ale przydałoby się też jakieś wykończenie- pojawiła się ramka. A żeby stworzyć jakąś całość- druga wstążka, tym razem w kolorze ramki. I tak, jakiś czas temu powstała pierwsza nutowa bransoletka, a potem kolejne... Tym razem wybrałam 2 kolory- niebieski i zielony. A oto rezultaty mojej pracy:
W między czasie szykuję się do wyzwania rozkręconychmyśli (http://rozkreconemysli.blogspot.com/), niedługo podzielę się z Wami moim pomysłem :)
Będzie klasycznie, filmowo i muzycznie;)
"se il gioco si fa duro, è da giocare"
Ciao!
KQ
wtorek, 2 lipca 2013
środa, 12 czerwca 2013
The 4 Elements
Hej! Już jesteśmy z powrotem:) Przepraszamy Was za taki
„poślizg” z nowym postem, ale Kate nie zorientowała się na czas (jak zwykle, z
resztą:), że zaczyna jej brakować sznurka… a właściwie wszystkich sznurków… Jak
już się zorientowała, to okazało się że Poczta (która ostatnio stara się nie
zawodzić) działa sprawnie, ale nie aż tak.. No. Ale już wszystko ok, Kate
szczęśliwa z nowych półproduktów ochoczo wzięła się do tworzenia nowych
bransoletek^^ Kontynuujemy więc naszą koralikową przygodę… :)
Tak. Dokładnie tak jak wyżej- nic dodać nic ująć;)
Dzisiejszy post będzie w klimacie natury. A wszystko przez moją ciekawość i
pewien kamień… No ale do rzeczy- zaczęło się "niewinnie"- od zakupów :D
Przeglądając kolejne kamienie zauważyłam jeden, który mnie zaintrygował, a był
nim karneol. Spodobała mi się jego barwa i „szklistość”. Oczywiście- wyszukałam
jego opis i okazało się, że jest to tzw krwisty kamień (stąd też jego nazwa),
szukając dalej natrafiłam na opis jego właściwości (magia kamieni jest dla mnie
czymś niezbyt realnym, ale fajnie by było jakby działała, no bo czemu nie?;) –
jest kamieniem, który uspokaja i dodaje odwagi. Podobno w starożytnym Egipcie
nazywany był „Krwią Izydy” (kolor
faktycznie przypomina krew). To tyle „magii”. Połączyłam „niezwykły kamyczek” z
bielą i powstała nowa bransoletka:
To zainspirowało mnie do serii „natura”, a konkretniej- żywioły. Jeden- ziemię już
miałam (karneol- krwisty kamień skojarzył mi się z życiem, a życie- z ziemią:)
Następny był ognień A konkretniej- lawa. Jest ona prawdziwą, czarną lawą (muszę się Wam przyznać, że uwielbiam te lawowe koraliki- mają
coś w sobie!), którą połączyłam z ognistym, czerwonym sznurkiem. Wyszło tak:
Kolejnym żywiołem jest woda. A jak woda, to koral;)
Teraz czas na powietrze- błękit nieba skojarzyłam z turkusem
(kamieniem „ochrony”), jego delikatność podkreśliłam białym sznurkiem, a oto
efekt:
4 bransoletki = cztery żywioły. Mi, osobiście, najbardziej
przypadła do gustu ta ogniowa.. A Wam? :)
„that girl is
on fire!” ;)
Ciao!
KQ
piątek, 7 czerwca 2013
Gone wild!
Dzisiejszym tematem są… cętki! Te małe i te duże. Motyw ten
od dawna przewija się w modowym świecie. Można się pokusić o stwierdzenie, że
stał się już klasyką;) Mój pomysł na cętkową bransoletkę zainspirowany został,
i tu- zdziwienie- (bo kto by się tego spodziewał;)- muzyka, a właściwie
muzykiem;) A jak jakaś idea się pojawi to koniecznie trzeba ją wprowadzić w
życie!
Zaczynając moją przygodę ze ściegiem peyote (o czym pisałam
Wam w poprzednim poście:) szukałam inspiracji do czegoś cętkowego. Jednak żaden
z gotowych wzorów mi nie odpowiadał.. Trzeba było więc zaprojektować coś
samemu.. No i ruszyła machina.. Najpierw wybór zdjęcia cętkowanego zwierzaka (a
właściwie to jego sierści)- padło na lamparta- tak! Ten kształt plamek i ta
kolorystyka będą odpowiednie! Później żmudne przeniesienie cętek i kolorów na
siatkę peyote (ten proces zajął najwięcej czasu, ale czego się nie robi dla
efektu..;), dobór odpowiedniej kolorystyki koralików (ja używam TOHO- z
doświadczenia- są najrówniejsze:) i można pleść. Na początku powstała ta w
oryginalnej kolorystyce:
Później dopiero jej wariacja- biel i srebro:
A tak wyglądają dwie "kociaste" bransoletki:
"like a girl gone wild" ;)
Ciao!
KQ
środa, 5 czerwca 2013
Music inspires...
Jak już wiecie największą pasją Kate jest muzyka. A
szczególne miejsce w jej życiu zajmuje dźwięk pianina, który stara się
zrozumieć, poczuć i przekazać. I to właśnie muzyka była pierwszą inspiracją dla
jej małego, biżuteryjnego świata. ..
Pianino inspiruje. Nie wiem czemu upodobałam sobie akurat
ten instrument. Może intrygowała mnie jego tajemnica- to jak z, na pierwszy
rzut oka, niepozornych klawiszy można wydobyć coś tak niezwykłego. Fascynuje
mnie jego mechanizm, to jak mnóstwo malutkich młoteczków pracuje uderzając w
struny, przenosząc to, co chcę wyrazić,
zamieniając to w melodię. Fascynuje mnie jego dźwięk- czuję emocje muzyka,
który na nim gra. Trudno to opisać, albo porównać do czegoś innego, pianino ma
duszę, a w połączeniu z duszą niezwykłego muzyka tworzą magiczny duet. Ja swój
znalazłam. Duet (kompozytorkę i klawisze), który jest dla mnie największą inspiracją, wzorem i niesamowitą grą
emocji i dźwięków.. dziękuję..
Dlaczego nie gitara? (pomijając fakt, że moja ręka nie
obejmie dobrze gryfu, żeby poprawnie złapać akordy;) – nie czuję tego
instrumentu. A czy czuję pianino? Nie wiem, mam wrażenie, że z każdym dniem
odkrywam w nim coś nowego, coraz bardziej z nim „współpracuję”- pozwala mi się
poznać, a ja uczę się jego wrażliwości. Może to, co napisałam brzmi lekko
dziwnie, ale chciałam Wam przedstawić moją największą inspirację i pasję.
Wracając do biżuteryjnego świata- motyw pianina przewija się
na wielu moich pracach. Tym razem nie są to makramy, ale ścieg peyote i drobne
koraliki- takie prace lubię najbardziej (mimo, że ich wykonanie zajmuje
zdecydowanie więcej czasu), bo mogę kreować nowe wzory i mam większe
możliwości. Pomysł na te bransoletki od dawna chodził mi po głowie, aż w końcu,
jakiś czas temu, usiadłam, wzięłam kratkownicę i zaczęłam przenosić go na
papier. Trochę obliczeń, przekreśleń i powstała klawiszowa „wizja”. Brakowało
mi tylko nut. A właściwie to aż. I znowu obliczenia, i myśl- jak pokazać
pięciolinię, jak nuty, jak je połączyć. Nuty też nie są przypadkowe- to
fragment jednego utworu, który jest mi bardzo bliski i który zawsze mnie
motywuje. Widziałam ten wzór w wyobraźni i po paru próbach udało mi się w końcu
zrealizować mój pomysł. Teraz zostało już tylko wykonanie. Czy długo ją
plotłam? Trudno powiedzieć, bo robiłam ją głównie w wolnych chwilach. Ale po
skończeniu jest dokładnie taka, jaką chciałam, żeby była. A wygląda tak:
Później wyplotłam jeszcze złotą- tutaj nuty są bardziej widoczne:
I tak moja przygoda ze ściegiem peyote zaczęła się na dobre
i coś czuję, że tak szybko się nie
skończy;)
wtorek, 4 czerwca 2013
3 x Pearls
Pomysł pojawił się w odpowiedzi na „zrób coś prostszego-
takiego wiesz.. uniwersalnego, bardziej klasycznego? Żeby każdy mógł je nosić”.
Stwierdziłam- czemu nie? Znów szybki przegląd kolorów i sznurków. Decyzja- 2
kolory i 3 koraliki. Na początku pokombinowałam trochę z klasycznymi kolorami-
złotem i srebrem. Wyszło tak:
Później zaczęłam bardziej „kolorować” :) Najpierw spokojnie-
w błękicie:
Ostrzejszy pomarańcz:
Neonowy róż:
I najbardziej „moja”- delikatny fiolet:
Pewnie pojawi się jeszcze parę wersji kolorystycznych, póki
co- wszystkie prezentują się tak:
„you get a
little bit closer each time you try..”
Ciao!
KQ
poniedziałek, 3 czerwca 2013
Farfalle!
Weekend za nami, dzień przerwy w postowaniu również. Ale już wracamy- z nowymi siłami i inspiracjami na nowy tydzień:)
Na początku pojawił się pomysł na wykorzystanie cieniowanych
brązowych koralików. Inspiracją były motyle, które już powoli zaczynają się pojawiać i pięknie "kolorować" otoczenie:) Jak wiadomo- są delikatnymi owadami,
stąd też wybór delikatniejszych, mniejszych koralików i węższego sznureczka. Potem
zabawa z długością, trochę kombinacji i kolejny pomysł- na inne zestawienie
kolorystyczne. Szybki przegląd magicznej skrzyneczki ze szkiełkami- wybór pada
na delikatny róż i blady fiolet. Do tego- bazowy różowy, cieniutki sznureczek i
bardziej wyrazista czerń. Oto efekty motylowych inspiracji:
„fly, fly a little wing...”
Ciao!
KQ
sobota, 1 czerwca 2013
Happy Children's Day!
Jako, że dzisiaj międzynarodowy Dzień Dziecka- wszystkim
dzieciom- tym małym i tym troszeczkę większym;) życzymy wszystkiego wesołego i najlepszego!
Bawcie się dobrze Dzieciaki! :)
Dzisiejszy post i bransoletki inspirowane wesołymi,
pastelowymi kolorami. Jak pewnie zauważyliście ta niebieska kłapoucha mini „kolekcja”
należy do mnie (KQ) (i stale się powiększa, co mnie niezmiernie cieszy;) A
piszę to nie bez powodu, bo przyczyniła się ona bezpośrednio do powstania
kolejnego pomysłu. A, że dzień dzisiaj odpowiedni, to czemu by nie pobawić się
trochę kolorami? Oto efekty mojej inspiracji ;)
„don’t
worry, be happy!”
Ciao!
KQ
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























